Ostatnio jakimś dziwnym trafem znalazłem się na rybach. Nie jestem wędkarzem i jeżeli chodzi o ryby to zdecydowanie wole je jeść niż łowić. Z resztą podobnie mam z grzybami. W sensie wole je jeść niż na nie chodzić.

Słaby ze mnie wędkarz

Jak już mówiłem, nie jestem wędkarzem i raczej nigdy nim nie będę. Jednak korzystając z okazji, że byłem na rybach postanowiłem to sensownie wykorzystać. Chwyciłem wędkę od kolegi i próbowałem zarzucić. I można powiedzieć, że złowiłem coś za pierwszym rzutem, bo trafiłem prosto w gałęzie. Później też nie było lepiej, bo złowiłem trawę i kolegę. Jednak zabawa wędką szybko mi się znudziła i postanowiłem znaleźć inne zajęcie.

Kto łowi ryby?

Generalnie większość ludzi kojarzy wędkarstwo z zajęciem dla mężczyzn. Ja zawsze się śmiałem z tego, że „jadę na ryby” to taka oficjalna wymówka, aby się napić z kolegami. Jednak okazuje się, że większość mężczyzn faktycznie jeździ na ryby. Postanowiłem o tym porozmawiać z kobietą towarzyszącą jednemu z wędkarzy, którzy łowili tam z nami. Okazało się szybko, że ona jest z tych jedzących ryby, a nie łowiących. Nie wnikałem w to jak się tam znalazła, bo pewnie podobnie jak ja – „przypadkiem”. Zapytałem ją dlaczego to mężczyźni łowią ryby, a nie kobiety. Wydawałoby się, że kobiety mają więcej cierpliwości niż mężczyźni. A do wędkarstwa cierpliwość jest potrzebna. Szybko odpowiedziała, że nie ma pojęcia, ale ma koleżankę, która jest zapalonym wędkarzem i często jeździ na ryby. To był dla mnie pewien impuls, bo sam nigdy nie widziałem kobiety wędkarza, ale już wiem, że tak owe istnieją.

Dlaczego ONI a nie ONE

Skoro już wiem, że cierpliwość, mimo, że ważna przy łowieniu ryb, nie jest czynnikiem robiącym z człowieka wędkarza, to co innego? Zastanawiałem się nad tym kilka dni. Właściwie to nadal nie mam odpowiedzi, ale mam pewne przemyślenia. Dlaczego mężczyźni jadą na ryby? Powodów może być kilka. Chęć odstresowania i wyciszenia – to może być ważny powód, ale trzeba pamiętać o tym, że istnieje również wędkarstwo bardziej ekstremalne. Ponadto, jeżeli ktoś siedzi kilka godzin i ma nadal puste wiadro, to ciężko tu mówić o odstresowaniu, a bardziej o frustracji. Kolejną sprawą jest wędkarstwo sportowe, gdzie się zwyczajnie wypuszcza ryby po złowieniu. I tutaj przyszło mi do głowy słowo „zdobywanie”. Mężczyźni lubią zdobywać różne rzeczy. Kochają rywalizację i wygrywać. Wielu facetów interesuje tylko etap zdobywania. Zdobędą kobietę i później się już nie starają czy po prostu zdobywają kolejną. O to samo może chodzić z chodzeniem na ryby. Nie interesuje ich ryba jako pożywienie tylko możliwość jej zdobycia.

Czyli co?

W łowieniu ryb nie potrzeba jakiś specjalnych zdolności, które posiadają mężczyźni. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że kobiety poradziłyby sobie z tym zadaniem nawet lepiej. Jednak czynnikiem decydującym o tym, dlaczego to mężczyźni jeżdżą na ryby jest fakt, że uwielbiają zdobywać. Kobiety chyba mają mniejszą potrzebę zdobywania, więc tak rzadko interesuje je wędkarstwo. Ale to jest jeszcze otwarta sprawa i będę ją badać przy okazji podobnych przygód. Kto wie? Może poznam jakąś kobietę wędkarza i dowiem się, dlaczego kocha jeździć na ryby. Może w innych krajach kobiety równie często łowią, co mężczyźni?